Nie mam pojęcia skąd te obawy. Jednak nie poddałam sie tym słowom i jade. Bardzo sie z tego ciesze, że zobacze sie ze znajomymi. Takie chwilowe oderwanie sie, i powrot do przeszłości może być dobrym pomysłem. (Oby) Wypływam promem o 14, w Świnoujściu mamy dopłynąć planowo kolo 20, więc w "domu" a raczej u babci :D Będę w sobote nad ranem, zależy jaka droga będzie, ale myśle, że jako to noc to nie będzie żadnych trudność. Z jednej strony ciesze się, że jadę sama, bo zawsze to wolnosc, brak większego nadzoru i jestem bardzo wdzięczna mamie, że tak mi zaufała. To wspaniale z jej strony, ale wierze też, że jest jej przykro, że tak ciągnę do Polski i chce jechać. Ale wiem, że jak teraz pojade, to później zawitam tam za bardzo bardzo bardzo długi czas. Inna kwestia to spotkania ze znajomymi. Wolalam, nie mówić wielu osobom o moim przyjeździe, wiedzą po prostu Ci co powinni, Ci najważniejsi. Musze wszystko przemyśleć rozsądnie, z kim tak naprawde potrzebuje spotkania, żeby wrócić tutaj do Szwecji szczęśliwa i pełnia dobrego nastawienia niżeli smutna o zdołowana. Cóż, nie chce niczego planować. Chce, żeby ten wyjazd byl jednym wielkim SPONTANEM!
Showing posts with label moje życie. Show all posts
Showing posts with label moje życie. Show all posts
Friday, May 22, 2015
scared... excited?
Dzisiaj jade do Polski na weekend. Oczekiwałam tego dnia niecierpliwie przez dwa tygodnie, a przed samym wyjazdem miałam wachania czy naprawde powinnam jechać? Czy to jest dobry pomysł? Może sobie odpuszcze i zostane?
Tuesday, May 19, 2015
here, there and somewhere...
Nie wiem od czego zacząć, nie pisałam ponad tydzień.
Nie działo się zbyt wiele. Z wyjątkiem, że znowu pokazałam jak złą osobą jestem. No tak, to prawda. Ale czy to od razu mnie przekreśla? Wiem, że wiele zepsułam w swoim życiu, wiele spraw, których później żałowałam i tak naprawdę sama sobie zadawałam ból psychiczny. Nie inni ludzie, nie inne sytuacje tylko ja sama. Tak, to ja jestem przyczyną moich wszystkich problemów a nie inni ludzie. Myślę, że tak jest u większości z nas/was, którzy cierpią bądź kiedykolwiek cierpieli na depresje bądź inne podobne zaburzenia psychiczne. Zaniżamy sobie samoocenę, obwiniamy się o wszystko, nic nam tak naprawdę nie wychodzi, wszystko się psuje. A wiecie dlaczego? Przez nas samych.
Pracuje nad sobą, to co w Polsce, zostało w Polsce. To przeszłość, nie chce do niej wracać. Zbyt bolesne.
Tu jest wszystko nowe, zaczynam od początku, jako zupełnie inny człowiek. Jako człowiek, którym zawsze chciałam być, nie taki, jaką postrzegali mnie inny przez: znajomych, plotki, czy też domysły. Skończyło się.
Mimo trudność przez większość mojego życia. chyba nauczyłam się powoli uśmiechać. Szczerze. Tak, mimo wszystko, spróbowała, na nowo żyć. Chce przestać żyć w klatce zbudowanej z mieszanki wspomnień i niespełnionych marzeń. Tutaj mogę osiągnąć wszystko czego tylko zapragnę. wszystko stoi przede mną otworem. Dać z siebie wszystko. Dla siebie, i dla tych, którzy są naprawdę warci mojego uśmiechu. Którzy po prostu są., mimo tego jaka jestem.
Ludzie na siłe próbują być kimś kim nie są.... to chore. Każdy jest inny, wyjątkowy, nie można tego przysłaniać.
Mówią "nigdy nie jedź szybciej, niż Twój anioł stróż może lecieć". Moja prababcia była bardzo mądrą kobietą, wiele mądrości, które mi mówiła szybko zazwyczaj zdołałam zrozumieć i żyć według nich, jednak te słowa powtarzała chyba najczęściej, nigdy tak naprawdę nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero jakiś czas temu przekonałam się na własnej skórze, jak prawdziwe są i moralne.
Coraz więcej osób powtarza mi, że się zmieniłam odkąd tu przyjechałam... hm, myślę, że to wynika głównie z tego, że przestałam się w końcu zachowywać tak jak oni tego ode mnie wymagali.
BENWOLIO: Miłość więc?
ROMEO: Brak jej.
BENWOLIO: Jak to? Brak miłości?
ROMEO: Brak jej tam, skąd bym pragnął wzajemności.
Nie chce już być tym samym człowiekiem, którym byłam wcześniej. Wstając rano bez żadnego powody by w ogóle wstać i funkcjonować przez 12 godzin. Wymuszać uśmiech by nie było zbędnych pytań. Patrzeć na swoje marzenia, które spełniają się komuś innemu. Brać każdy oddech z bólem, który przypomina o wszystkim co minęło. Mam nadzieje. Nadzieja jest ostatnio moją opoką, w której odnajduje ukojenie. Nigdy nie można nikogo pozbawiać jej, może to wszystko, co mu zostało.
Coraz częściej zastanawiam się, co by było gdyby moje życie potoczyło się inaczej. Gdybym wyeliminowała z niego wszystkie okropne sytuacje. Gdzie bym teraz była? Kim bym teraz była?
Ostatnio przeczytałam najlepszy artykuł jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce, dlatego pozwole sobie przytoczyć, myślę, że jest tego naprawdę warty:
"Znany profesor rozpoczął swój wykład dla 200stu osób trzymając w ręku stu dolarowy banknot.
Zapytał:
-Kto z was chciałby dostać ten banknot ?
Wszyscy podnieśli ręce... wtedy powiedział
-Dam go jednemu z was, ale najpierw zrobię to...
I zgniótł banknot w ręku, po czym znowu zapytał
-Kto chce teraz ten banknot?
Ręce nadał były podniesione przez wszystkich, profesor dodał.
-A jeśli zrobię tak?
Rzucił pieniądz na ziemię, podeptał i zgniótł. Podniósł pieniądz pognieciony i brudny i zapytał znowu:
-A teraz? Kto chce jeszcze te 100 dolarów?
Ręce nadal były podniesione, wtedy powiedział:
- Nieważne, co zrobię z tym banknotem, zawsze będziecie go cenili, bo nie traci on swojej wartości. Brudni czy czyści, zgnieceni czy cali, wysocy czy niscy, grubi czy chudzi, to wszystko jest nieważne! Nie wpływa to w żaden sposób na naszą wartość! Ceną naszego życia nie jest to jak wyglądamy, ile błędów popełnilismy ale to co czujemy i jak oceniamy samych siebie.
A teraz pomyśl przez chwilę
1- wymień 5 najbogatszych osób na świecie
2- wymień 5 ostatnich Miss Universe
3- wymień 5 osób, które w zeszłym roku dostały Nobla
4- wymień 5 osób, które dostały Oskara za najlepszą aktorkę.
I jak? nie bardzo? Nie przejmuj się, nikt z nas dziś nie pamięta wczorajszych zwycięzców.
Brawa cichną! Nagrodę pokrywa kurz. Zwycięzcy są zapomnieni.
A teraz zrób tak:
1- wymień 3 nauczycieli, którym do dziś coś zawdzięczasz.
2- wymień 3 przyjaciół, którzy ci pomogli
3- pomyśl o osobach, które sprawiły, że poczułeś się kimś wyjątkowym
4- wymień 4 osoby, z którymi spędzasz czas
I jak? Prawda, że lepiej?
Osoby, które mają znaczenie w naszym życiu, to nie Ci najlepsi, najbogatsi, najmądrzejsi, zwycięzcy...
To ci, którzy o nas myślą, chcą naszego dobra, pomagają nam w taki czy inny sposób są obok nas..."
PIĘKNE. NAPRAWDĘ.
Na weekend wybrałam się z rodziną do Helsinborga, park kwiatów, piękne miasto leżące nad morzem, i nad kanałem gdzie po drugiej stronie widać Danię. Typowe miasto studenckie, zakochałam się w nim. Wszystko takie symetryczne, centrum miasta typowe drapacze chmur, jadąc ulicą przez po lewej stronie jest miasto a po prawej morze. Niczym California, Miami, Floryda.... Z tego co słyszałam, jest tam naprawdę dobry Uniwersytet, na mieszkanie dostaje się pieniądze za to, że chodzi się do szkoły. Wiedziałam, że tutaj jest dobry start, ale nie myślałam, że aż tak dobry. Jest bardzo pozytywnie zaskoczona.
Nie działo się zbyt wiele. Z wyjątkiem, że znowu pokazałam jak złą osobą jestem. No tak, to prawda. Ale czy to od razu mnie przekreśla? Wiem, że wiele zepsułam w swoim życiu, wiele spraw, których później żałowałam i tak naprawdę sama sobie zadawałam ból psychiczny. Nie inni ludzie, nie inne sytuacje tylko ja sama. Tak, to ja jestem przyczyną moich wszystkich problemów a nie inni ludzie. Myślę, że tak jest u większości z nas/was, którzy cierpią bądź kiedykolwiek cierpieli na depresje bądź inne podobne zaburzenia psychiczne. Zaniżamy sobie samoocenę, obwiniamy się o wszystko, nic nam tak naprawdę nie wychodzi, wszystko się psuje. A wiecie dlaczego? Przez nas samych.
Pracuje nad sobą, to co w Polsce, zostało w Polsce. To przeszłość, nie chce do niej wracać. Zbyt bolesne.
Tu jest wszystko nowe, zaczynam od początku, jako zupełnie inny człowiek. Jako człowiek, którym zawsze chciałam być, nie taki, jaką postrzegali mnie inny przez: znajomych, plotki, czy też domysły. Skończyło się.
Mimo trudność przez większość mojego życia. chyba nauczyłam się powoli uśmiechać. Szczerze. Tak, mimo wszystko, spróbowała, na nowo żyć. Chce przestać żyć w klatce zbudowanej z mieszanki wspomnień i niespełnionych marzeń. Tutaj mogę osiągnąć wszystko czego tylko zapragnę. wszystko stoi przede mną otworem. Dać z siebie wszystko. Dla siebie, i dla tych, którzy są naprawdę warci mojego uśmiechu. Którzy po prostu są., mimo tego jaka jestem.
Ludzie na siłe próbują być kimś kim nie są.... to chore. Każdy jest inny, wyjątkowy, nie można tego przysłaniać.
Mówią "nigdy nie jedź szybciej, niż Twój anioł stróż może lecieć". Moja prababcia była bardzo mądrą kobietą, wiele mądrości, które mi mówiła szybko zazwyczaj zdołałam zrozumieć i żyć według nich, jednak te słowa powtarzała chyba najczęściej, nigdy tak naprawdę nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero jakiś czas temu przekonałam się na własnej skórze, jak prawdziwe są i moralne.
Coraz więcej osób powtarza mi, że się zmieniłam odkąd tu przyjechałam... hm, myślę, że to wynika głównie z tego, że przestałam się w końcu zachowywać tak jak oni tego ode mnie wymagali.
BENWOLIO: Miłość więc?
ROMEO: Brak jej.
BENWOLIO: Jak to? Brak miłości?
ROMEO: Brak jej tam, skąd bym pragnął wzajemności.
Nie chce już być tym samym człowiekiem, którym byłam wcześniej. Wstając rano bez żadnego powody by w ogóle wstać i funkcjonować przez 12 godzin. Wymuszać uśmiech by nie było zbędnych pytań. Patrzeć na swoje marzenia, które spełniają się komuś innemu. Brać każdy oddech z bólem, który przypomina o wszystkim co minęło. Mam nadzieje. Nadzieja jest ostatnio moją opoką, w której odnajduje ukojenie. Nigdy nie można nikogo pozbawiać jej, może to wszystko, co mu zostało.
Coraz częściej zastanawiam się, co by było gdyby moje życie potoczyło się inaczej. Gdybym wyeliminowała z niego wszystkie okropne sytuacje. Gdzie bym teraz była? Kim bym teraz była?
Ostatnio przeczytałam najlepszy artykuł jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce, dlatego pozwole sobie przytoczyć, myślę, że jest tego naprawdę warty:
"Znany profesor rozpoczął swój wykład dla 200stu osób trzymając w ręku stu dolarowy banknot.
Zapytał:
-Kto z was chciałby dostać ten banknot ?
Wszyscy podnieśli ręce... wtedy powiedział
-Dam go jednemu z was, ale najpierw zrobię to...
I zgniótł banknot w ręku, po czym znowu zapytał
-Kto chce teraz ten banknot?
Ręce nadał były podniesione przez wszystkich, profesor dodał.
-A jeśli zrobię tak?
Rzucił pieniądz na ziemię, podeptał i zgniótł. Podniósł pieniądz pognieciony i brudny i zapytał znowu:
-A teraz? Kto chce jeszcze te 100 dolarów?
Ręce nadal były podniesione, wtedy powiedział:
- Nieważne, co zrobię z tym banknotem, zawsze będziecie go cenili, bo nie traci on swojej wartości. Brudni czy czyści, zgnieceni czy cali, wysocy czy niscy, grubi czy chudzi, to wszystko jest nieważne! Nie wpływa to w żaden sposób na naszą wartość! Ceną naszego życia nie jest to jak wyglądamy, ile błędów popełnilismy ale to co czujemy i jak oceniamy samych siebie.
A teraz pomyśl przez chwilę
1- wymień 5 najbogatszych osób na świecie
2- wymień 5 ostatnich Miss Universe
3- wymień 5 osób, które w zeszłym roku dostały Nobla
4- wymień 5 osób, które dostały Oskara za najlepszą aktorkę.
I jak? nie bardzo? Nie przejmuj się, nikt z nas dziś nie pamięta wczorajszych zwycięzców.
Brawa cichną! Nagrodę pokrywa kurz. Zwycięzcy są zapomnieni.
A teraz zrób tak:
1- wymień 3 nauczycieli, którym do dziś coś zawdzięczasz.
2- wymień 3 przyjaciół, którzy ci pomogli
3- pomyśl o osobach, które sprawiły, że poczułeś się kimś wyjątkowym
4- wymień 4 osoby, z którymi spędzasz czas
I jak? Prawda, że lepiej?
Osoby, które mają znaczenie w naszym życiu, to nie Ci najlepsi, najbogatsi, najmądrzejsi, zwycięzcy...
To ci, którzy o nas myślą, chcą naszego dobra, pomagają nam w taki czy inny sposób są obok nas..."
PIĘKNE. NAPRAWDĘ.
Na weekend wybrałam się z rodziną do Helsinborga, park kwiatów, piękne miasto leżące nad morzem, i nad kanałem gdzie po drugiej stronie widać Danię. Typowe miasto studenckie, zakochałam się w nim. Wszystko takie symetryczne, centrum miasta typowe drapacze chmur, jadąc ulicą przez po lewej stronie jest miasto a po prawej morze. Niczym California, Miami, Floryda.... Z tego co słyszałam, jest tam naprawdę dobry Uniwersytet, na mieszkanie dostaje się pieniądze za to, że chodzi się do szkoły. Wiedziałam, że tutaj jest dobry start, ale nie myślałam, że aż tak dobry. Jest bardzo pozytywnie zaskoczona.
Labels:
blog,
daily blog,
dairy,
dziewczyny,
emocje,
feelings,
girls,
Helsinborg,
life,
lifestyle,
moje życie,
motivation,
pamiętnik,
sweden,
uczucia
Location:
Gamlegården-Näsby Gamlegården-Näsby
Monday, May 11, 2015
15 months?
15 miesięcy. było by? Tak...
Kolejny weekend na Hylcie. Tutaj czuje się naprawdę dobrze, wśród rodziny, ciągle przewijają się ludzie, nie ma czasu na przemyślenia, dołowanie się, rozmyślanie. Jednak nie mogłabym mieszkac na stałe tutaj, za daleko do wszystkiego, do miasta, cywilizacji haha..
"U mnie raczej w porządku,
Tylko czasami,
Tak znienacka,
Poleci kilka łez po policzku,
Tłumaczę sobie, że to przez wiatr,
Ale nie mogę,
Dopuścic do siebie
Myśli,
że ten wiatr to
Rozczarowanie"
Gdy poszłam na spacer z Daisy, doszłam nad morze, była naprawdę bardzo ładna pogoda, usiadłam na ławce, i siedziałam, godzine? dwie? nawet nie wiem, nie zważałam na czas. Po prostu siedziałam i patrzyłam w morze, na horyzont, drzewa, plaże. Wiatr lekko otulał moją twarz, włosy falowały na wietrze. Nic mnie nie obchodziło. Ludzie przechodzący obok mnie, samochody jadące za mną. Zupełnie nic, to była piękna nicośc, w której trwałam, mogłaby trwać wiecznie. W końcu dzwoniący telefon mamy z zapytaniem gdzie jestem, bo już wróciła, przywrócił mnie niestety do realnej rzeczywistości. Aż za bardzo realnej w pewnym momencie. Droga z powrotem minęła mi bardzo szybko. nawet nie spostrzegłam się, gdy stałam już przed drzwiami domu. Ciągle powracałam myślami do mojego stanu z przed chwili, ja cudownie się czułam gdy mój umysł był wyłączony od dosłownie wszystkiego, TO BYŁO PIĘKNE.
Poniedziałek wiąże się z powrotem do monotonni. Jednak zapowiada się najbliższy czas naprawdę ciekawy. W przyszłym tygodniu przyjeżdża Ania, co wiąże się z tym, że pójdziemy się gdzieś rozerwać. A za dwa tygodnie jadę do Polski, to tylko weekend ale chce go wykorzystać jak tylko mogę. Nie z byle jakimi osobami, tylko z... moimi... osobami. Będę miała do dyspozycji całą sobotę i całą niedzielę. Czekam.
Są chwile, po których nigdy nie będziemy już tymi, jakimi byliśmy. Jest miłośc, po której nie ma już żadnej innej, ból, który czyni znośnym, każdy następny, pożegnanie, w którym zawarte są wszystkie rozstania
"Są takie podróże, gdy nie idzie się do jakiegoś miejsca, tylko do drugiego człowieka" tak. jadę do Polski.
Ciągle się staram, ciągle chcę być lepszym człowiekiem. Z każdym dniem, próbuje coś robić ze swoim życiem, aby stawało się coraz lepsze. Nie chce znowu sprowadzić się na kraniec wytrzymałości, i zrobić z siebie dno, puste ciało bez duszy, które tylko funkcjonuje. Nie chce tego, gdy tylko czuje, że znowu jest coś nie tak, robię wszystko aby to wyrzucić z siebie, wyeliminować wszelkie negatywy. Wiem, jak to się zaczyna, gdy się kumuluje a później wybucha i ratunek jest bardzo trudny, niemal czasem niemożliwy.
Rodzina mi tak bardzo pomaga, nie mam pojęcia jak im wszystkim się odwdzięczę. Zawsze pomagali, a ja nigdy tego nie dostrzegałam.
Czasem naprawdę warto zacząć wszystko od nowa. Przewrócić świat do góry nogami, zaryzykować zawalczyć, postawić wszystko na jedną kartę. Właśnie teraz to zrobiłam. Życie to gra, którą można wygrać, jeśli tylko się chce i wierzy.
Nie mogę już tak przywiązywać się do ludzi, obiecywali, że zawsze będą, że nie zapomną. Minęło 2 tygodnie, i proszę. Nie sądziłam, że tak szybko okaże się, które znajomości są ulotne, a które trwają ciągle tak samo mimo rozłąki i czasu. Kiedyś ludzie o nas wszystkich zapomną, może będą płakać przez tydzień, może miesiąc a może i nawet rok... ale w końcu i tak zapomną, jak się stało właśnie teraz, u mnie. Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale przecież każdy może dopisać nowe zakończenie. Zawsze powtarzałam sobie, że nie mogę narzekać, że mam w życiu pod górkę, skoro zmierzam na szczyt. Czasami chciałabym wylogować się z mojego życia, i zacząć żyć od nowa. Założyć nowe konto. Zmienić się, edytować. Byłoby bajecznie, nie powtórzyłabym już tych wszystkich błędów. Ale mamy niestety tylko jedno życie, jedną szansę, bez możliwości powtórzenia, świadomość tego, że umrzemy, a mimo to nie potrafimy zaryzykować. Jeżeli tego nie zrobimy jesteśmy postawieni z góry na przegranej pozycji. Boimy się ośmieszenia, ale jeżeli nie przezwyciężymy strachu, w naszych sercach na zawsze pozostanie pytanie, co by było gdyby. Tak wiele tracimy słuchając rozumu, a nie serca... Zawsze jest wybór, można siedzieć i płakać... albo wstać, powiedzieć sobie "dam radę", uwierzyć w to i zacząć działać.
Kolejny weekend na Hylcie. Tutaj czuje się naprawdę dobrze, wśród rodziny, ciągle przewijają się ludzie, nie ma czasu na przemyślenia, dołowanie się, rozmyślanie. Jednak nie mogłabym mieszkac na stałe tutaj, za daleko do wszystkiego, do miasta, cywilizacji haha..
"U mnie raczej w porządku,
Tylko czasami,
Tak znienacka,
Poleci kilka łez po policzku,
Tłumaczę sobie, że to przez wiatr,
Ale nie mogę,
Dopuścic do siebie
Myśli,
że ten wiatr to
Rozczarowanie"
Gdy poszłam na spacer z Daisy, doszłam nad morze, była naprawdę bardzo ładna pogoda, usiadłam na ławce, i siedziałam, godzine? dwie? nawet nie wiem, nie zważałam na czas. Po prostu siedziałam i patrzyłam w morze, na horyzont, drzewa, plaże. Wiatr lekko otulał moją twarz, włosy falowały na wietrze. Nic mnie nie obchodziło. Ludzie przechodzący obok mnie, samochody jadące za mną. Zupełnie nic, to była piękna nicośc, w której trwałam, mogłaby trwać wiecznie. W końcu dzwoniący telefon mamy z zapytaniem gdzie jestem, bo już wróciła, przywrócił mnie niestety do realnej rzeczywistości. Aż za bardzo realnej w pewnym momencie. Droga z powrotem minęła mi bardzo szybko. nawet nie spostrzegłam się, gdy stałam już przed drzwiami domu. Ciągle powracałam myślami do mojego stanu z przed chwili, ja cudownie się czułam gdy mój umysł był wyłączony od dosłownie wszystkiego, TO BYŁO PIĘKNE.
Poniedziałek wiąże się z powrotem do monotonni. Jednak zapowiada się najbliższy czas naprawdę ciekawy. W przyszłym tygodniu przyjeżdża Ania, co wiąże się z tym, że pójdziemy się gdzieś rozerwać. A za dwa tygodnie jadę do Polski, to tylko weekend ale chce go wykorzystać jak tylko mogę. Nie z byle jakimi osobami, tylko z... moimi... osobami. Będę miała do dyspozycji całą sobotę i całą niedzielę. Czekam.
Są chwile, po których nigdy nie będziemy już tymi, jakimi byliśmy. Jest miłośc, po której nie ma już żadnej innej, ból, który czyni znośnym, każdy następny, pożegnanie, w którym zawarte są wszystkie rozstania
"Są takie podróże, gdy nie idzie się do jakiegoś miejsca, tylko do drugiego człowieka" tak. jadę do Polski.
Ciągle się staram, ciągle chcę być lepszym człowiekiem. Z każdym dniem, próbuje coś robić ze swoim życiem, aby stawało się coraz lepsze. Nie chce znowu sprowadzić się na kraniec wytrzymałości, i zrobić z siebie dno, puste ciało bez duszy, które tylko funkcjonuje. Nie chce tego, gdy tylko czuje, że znowu jest coś nie tak, robię wszystko aby to wyrzucić z siebie, wyeliminować wszelkie negatywy. Wiem, jak to się zaczyna, gdy się kumuluje a później wybucha i ratunek jest bardzo trudny, niemal czasem niemożliwy.
Rodzina mi tak bardzo pomaga, nie mam pojęcia jak im wszystkim się odwdzięczę. Zawsze pomagali, a ja nigdy tego nie dostrzegałam.
Czasem naprawdę warto zacząć wszystko od nowa. Przewrócić świat do góry nogami, zaryzykować zawalczyć, postawić wszystko na jedną kartę. Właśnie teraz to zrobiłam. Życie to gra, którą można wygrać, jeśli tylko się chce i wierzy.
Nie mogę już tak przywiązywać się do ludzi, obiecywali, że zawsze będą, że nie zapomną. Minęło 2 tygodnie, i proszę. Nie sądziłam, że tak szybko okaże się, które znajomości są ulotne, a które trwają ciągle tak samo mimo rozłąki i czasu. Kiedyś ludzie o nas wszystkich zapomną, może będą płakać przez tydzień, może miesiąc a może i nawet rok... ale w końcu i tak zapomną, jak się stało właśnie teraz, u mnie. Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale przecież każdy może dopisać nowe zakończenie. Zawsze powtarzałam sobie, że nie mogę narzekać, że mam w życiu pod górkę, skoro zmierzam na szczyt. Czasami chciałabym wylogować się z mojego życia, i zacząć żyć od nowa. Założyć nowe konto. Zmienić się, edytować. Byłoby bajecznie, nie powtórzyłabym już tych wszystkich błędów. Ale mamy niestety tylko jedno życie, jedną szansę, bez możliwości powtórzenia, świadomość tego, że umrzemy, a mimo to nie potrafimy zaryzykować. Jeżeli tego nie zrobimy jesteśmy postawieni z góry na przegranej pozycji. Boimy się ośmieszenia, ale jeżeli nie przezwyciężymy strachu, w naszych sercach na zawsze pozostanie pytanie, co by było gdyby. Tak wiele tracimy słuchając rozumu, a nie serca... Zawsze jest wybór, można siedzieć i płakać... albo wstać, powiedzieć sobie "dam radę", uwierzyć w to i zacząć działać.
Labels:
Ja,
life,
love,
moje życie,
nowa ja,
nowe życie,
oczekiwania,
pożegnania,
rozłąka,
Sad,
tęsknota
Location:
Östra Göinge Ö Östra Göinge Ö
Subscribe to:
Posts (Atom)












